Strona główna

O mnie

Moje wyprawy

Równie pasjonujace

Linki

Księga gosci



rok 2007

To zupełnie inny wyjazd w góry. Taki niespodziewany i bez celu zdobywania szczytów. Nie wierzyłam, dopóki nie pojechałam... Mój pierwszy raz zima w Tatrach, w ogóle w górach. Zawsze marzyłam, by ujrzeć białe szczyty. Na zdjęciach podziwiałam i wydawało mi się, że Tatry to jakby 5-tysięczniki. Wygladały jak lodowce...
Udało się...

Rodzice mojej koleżanki, jak i sama koleżanka, przygarnęli mnie pod swoje skrzydła ;)

Zakopane nie przywitało nas piękna pogoda. Mianowicie nie było wcale sniegu. Moim celem była nauka jazdy na nartach.Co tu robić? Na szczęscie malutkie stoki były czynne. Na poczatku się bałam, bo przecież nigdy nie miałam nart na nogach. Poczatki na najmniejszej łaczce pod Nosalem. Nie było łatwo, chociaż moja instruktorka (czytaj koleżanka Aga :)) mnie chwaliła :) Uczeń zadowolony z nauczyciela, nauczyciel z ucznia i się wszystko podobało! Kolejne dni, to już doskonalenie nauki jazdy na Szymoszkowej. Mi czynna połowa stoku wystarczała, natomiast dla reszty, która ma jazdę na nartach opanowana do perfekcji, to było zbyt mało. Tak sobie jezdzilismy po sniegu-lodzie. Jednak za kilka dni snieg zaczał padac, robiło sie coraz piękniej. Tatry przyciagały mój wzrok...

Jeden dzień spędzilismy w Białce Tatrzańskiej, gdzie mi się bardzo podobało, gdyż trasy sa długie, można było nawet troszkę zboczyć i poczuć jak jezdzi się w puchu :) Jednak tak jak i trasy, takie były kolejki... Do tego armatki strasznie dawały w twarz, a ludzie deptali po nartach jak się dało...

Ostatni dzień to Nosal... Nawet nie od połowy, ale Nosal. Piękny puch i moje zdziwienie po przejsciu z prawie płaskich tras... Jak ja się bałam... Leżałam co chwilę, a gdy już nauczyłam się zjeżdżać w puchu, to wjeżdżałam na lód i znowu leżałam. Przyznaję, że był to kiepski dzień. Zarówno ucierpiałam fizycznie, jak i doszłam do wniosku, że za bardzo to się nie nauczyłam jezdzić... I postanowiłam, że muszę wrócić i dalej się szkolić :-) Był też czas na zabawę! Skoki narciarskie-cos niesamowitego, szkoda, ze sie nie odbyły... Basen... puby...Odważyłysmy się na karaoke :)

Chciałam bardzo podziękować rodzince J. :) Były to moje najlepsze ferie w życiu. Dużo wrażeń, smiechu :)

DZIĘKUJĘ


GALERIA